Naleśniki kebab/gyros z mięsem mielonym

To taka moja wersja domowego kebaba w naleśnikach – coś innego niż zwykła shoarma. Szybkie, choć raczej górny próg czasowy. Nie rezygnujcie z sosu – ja podaję naleśniki polane dwoma: czosnkowym i tysiąca wysp, ale jak nie macie czasu, to jeden w zupełności wystarczy. Dodaję też surówkę z kapusty pekińskiej – do poszatkowanej kapusty dodaje po prostu łyżkę sosu czosnkowego i voila :)

Czas – 30 minut
Koszt – średnie
Trudność – łatwe

Naleśnik kebab z mięsem mielonym

Naleśnik kebab z mięsem mielonym

SKŁADNIKI NA 4 NALEŚNIKI

  • 4 naleśniki (np. z tego przepisu)
  • 30 dag mięsa mielonego
  • 2 łyżki przyprawy do kebaba/gyrosa
  • pół ogórka
  • 4-5 liści kapusty pekińskiej
  • cztery łyżki startego żółtego sera
  • sos czosnkowy i/lub sos tysiąca wysp

Zaczynamy od sosów:

czosnkowy – dwie łyżki majonezu mieszamy z dwiema łyżkami jogurtu naturalnego, wciskamy ząbek czosnku, dodajemy szczyptę soli i pieprzu

sos tysiąca wysp – dwie łyżki majonezu mieszamy z dwiema łyżkami keczupu, przyprawiamy odrobina soli i pieprzu, można wkroić troszkę cebuli – bardzo drobno posiekanej – albo ogórka konserwowego

Smażymy naleśniki. Na drugiej patelni podsmażamy mięso z przyprawą przez kilka minut, aż się zbrązowi. Siekamy drobno kapustę pekińską, ogórka na półplasterki.

Na każdym naleśniku układamy porcję usmażonego mięsa, posypujemy posiekaną kapustą, ogórkiem, serem. Składamy w prostokąt. Z wierzchu polewamy sosami, podajemy z surówką (dowolną :)).

Reklamy

Czego nie umiem w kuchni (i parę rzeczy, które umiem), czyli moja mała autorefleksja.

Też tak macie? Umiem gotować, lubię gotować, ale jest – mimo wszystko – sporo rzeczy, których w kuchni nie umiem. Myślę, że nie tylko ja, ale czasem bardzo ciężko się – nawet przed sobą – przyznać do tego, że czegoś się nie wie czy nie potrafi. Dzisiejszy wpis będzie więc pozbawiony porad i przepisów, będzie moją autorefleksją dotyczącą umiejętności. I może podniesie też kogoś z Was na duchu :)

Siekane warzywa. Level hard. / źródło: colourbox.com

Siekane warzywa. Level hard. / źródło: colourbox.com

Czego nie umiem w kuchni, czyli moja mała autorefleksja

Nie umiem utrzymać porządku.
Nie umiem siekać – generalnie. Wszystko zawsze wygląda, jakby było porąbane na kawały, a najgorzej to wygląda w sałatkach. Absolutnie najgorzej jest z papryką.
Nie umiem dobrze używać soli. Permanentnie przesalam potrawy, dlatego wolę robić to bardzo ostrożnie, na samym końcu.
Nie umiem zawijać rogalików.
Nie umiem nacinać chleba.
Nie umiem nadziewać pączków. Ani przed upieczeniem, ani po.
Nie umiem cienko rozwałkować ciasta na pierogi.

Jest jednak kilka rzeczy, które umiem – i jestem z tego dumna – a które nieco równoważą powyższe ;)

Umiem obrócić tortillę hiszpańską przy pomocy talerza.
Umiem zrobić biszkopt, który zawsze się udaje.
Umiem zrobić bezy bez spalenia ich na węgiel.
Umiem zrobić zakwas na chleb i utrzymać go przy życiu przez rok. Albo i więcej.
Umiem piec chleby na zakwasie.
Umiem zlepiać pierogi (jak już mąż mi rozwałkuje ciasto :)) tak, że ani jeden się nie rozleci.

A Wy? Czego nie umiecie w kuchni, a co napawa Was dumą?